a

Beskid Niski 17-23 VII 2008

Obóz Wędrowny

Rozwiń
Zwiń
listę uczestników
Legenda:
  • Koszulka Specjalna
  • Emeryt
  • Weteran
  • Nowy Emeryt
  • Nowy Weteran
  • Brak Wyróżnienia
  • Debiutant
  • Stefan Mizia
  • Sonia Krajewska
  • Asia Huzar
  • Dominik Gronkiewicz
  • Piotr Wojtaś
  • Adam Foiński
  • Tomek Żórawik
  • Krzysiek Story
  • Dorota Krajewska
Pokaż
Schowaj
trasę wyjazdu
Krempna
Bartne
Uście Gorlickie
Autor: Szef

Pierwszy obóz wędrowny TKT poprowadziliśmy z ojcem w Beskidzie Niskim. Był to krótki i bardzo kameralny wyjazd z 6 uczestnikami z naszej szkoły i dwójką gimnazjalistów – uczniów ojca, z których po latach Krzysiu Story został nie tylko sławnym podróżnikiem i blogerem, ale i weteranem TKT.

Łasica i Piotrek na typowym dla tych okolic cmentarzu
Prof. Ojciec i Sonia jak zawsze pogodni i uśmiechnięci

Beskid Niski prezentował się jak zwykle, to znaczy błoto, cerkiewki, opuszczone wsie i jeszcze więcej błota. Już pierwszego dnia mieliśmy też standardowe problemy z oznakowaniem szlaków, co wydłużyło naszą wyprawę do cudnej cerkwi w Kotani o jakieś dwie godziny – tym razem to już nie była znana z Gór Stołowych Pętla Mizi, a Pętla Dwóch Miziów. Wyjście z Krempnej najlepiej powinien zapamiętać Żóru, który zapomniał, że do obowiązków dyżurnego należy także zabezpieczenie wiktuałów pozostałych po śniadaniu na poczet następnych posiłków. Akurat w tej części Polski sklepy nie są rozmieszczone zbyt gęsto i zostaliśmy z pustymi rękami i brzuchami. Nie pomogła nawet interwencja policji, która podwiozła Tomka z powrotem do Krempnej, gdzie pani oznajmiła, że dała wszystko kaczkom. Nawet herbatę ekspresową i cukier. Gdzieś na trasie, chyba w Świątkowej Małej kupiliśmy od gospodarza prawdziwy wiejski, jeszcze ciepły chleb i rozszarpaliśmy go w mgnieniu oka. Spaliśmy wtedy w Bacówce w Bartnem, która jakoś wydała nam się bardziej przytulna i przyjazna turystom, niż sześć lat później, a obóz zakończyliśmy na plebanii w Uściu Gorlickim, czyli tam gdzie pięć lat później. Nie dane nam było jednak zdobycie Lackowej… Zdaje się, że właśnie ten obóz był momentem, w którym Adam z marudzącego marudera stał się liderującym liderem. Nie wiem czy sprawił to dwuletni staż w TKT, czy zakup nowego śpiwora, plecaka i lekkich butów. Od tej pory to raczej on musiał zwykle czekać na nas, a nie odwrotnie. Zazwyczaj tryskał dobrym humorem, choć przyznać trzeba, że często dość absurdalnym, no i chyba jako jedyny odważył się na degustację pierogów posypanych milimetrową warstwą soli, jaką zwyczajowo raczy się Prof. Ojciec. I nawet twierdził, że mu to smakuje.

Szef
Nie ma kiełbach, jeszcze jasno, Gronki z gitarą… bez sensu to ognisko
Jak miło mieć buty
Jak miło iść boso
Chwila zadumy u progu łemkowskiej chaty
Muszka plujka i…
Szef, Łasica i Żuru naznaczeni Bartnem
Ten po lewej to Story. Naprawdę
Z czasem na wycieczki zaczęło jeździć więcej osób (patrz Beskid Niski i Bieszczady 2014)