a

Karłów 02-03 VI 2007

Rozwiń
Zwiń
listę uczestników
Legenda:
  • Koszulka Specjalna
  • Emeryt
  • Weteran
  • Nowy Emeryt
  • Nowy Weteran
  • Brak Wyróżnienia
  • Debiutant
  • Przemek Szczepaniak
  • Paweł Bogner
  • Jagoda Bogner (Suchecka)
  • Paweł Popecki
  • Paweł Morzywołek
  • Marta Bożek
  • Andrzej Moskal
  • Edyta Przymus
  • Kornelia Słabuszewska
  • Agnieszka Sroczyńska
  • Asia Huzar
  • Bartek Piwowarski
  • Piotrek Wojtaś
  • Albert Aniszczyk
  • Natalia Pyka
  • Maciek Karabon
  • Jan Łowiński
  • Kasia Łuc
  • Olek Malinow
Pokaż
Schowaj
trasę wyjazdu
Polanica-Zdrój
Karłów
Duszniki-Zdrój
Autor: Szef

Gdy ogłosiłem wyjazd do Brukseli, nikt nie chciał uwierzyć. Jak powiedziałem, że do Brukseli w Górach Stołowych, to dalej nic. Bo tego nie ma w Internecie. W realu jednak była. Naszym miejscem noclegowym był dom w Karłowie należący do Parku Narodowego Gór Stołowych, na którego bramie widniał właśnie napis Bruksela.

Kadra nieustannie czuwająca nad bezpieczeństwem podopiecznych

Był to jedyny wyjazd w historii, na którym byli uczestnicy tylko z jednej klasy. Była to 1a. 19 osób, czyli ponad połowa. Jeśli o statystykach mowa to zdaje się, że tylko 4 osoby z tej klasy ani razu nie były na wycieczce TKT, a aż dziewięcioro zostało weteranami.

Jagoda z Pawłem zaszli razem bardzo daleko już wiele lat przed ślubem

Szliśmy do Karłowa z Polanicy i już niedaleko Szczytnej przeprowadziłem słynny manewr nazwany przez uczestników Pętlą Mizi. Historia zaczęła się od zgubienia szlaku przez idących na przedzie. Wkroczyłem do akcji wytyczając drogę alternatywną i owszem, dotarliśmy do szlaku tak, jak przewidywałem, ale poszliśmy nim nie w tę stronę co trzeba i ostatecznie doszliśmy z powrotem do drogi krajowej Wrocław – Kudowa. Za drugim razem udało się już konsekwentnie podążać szlakiem niebieskim. Po drodze siedzieliśmy sobie na fajnych skałkach, gdzie dwa lata później o mały włos Pająk pożegnałby się z życiem, a może przynajmniej z ruchomością kończyn na jakiś czas. Kulminacyjnym punktem był jednak wielki mecz piłki nożnej na wspaniałym boisku górskim w Batorówku. Do Brukseli, czyli Karłowa dotarliśmy po 8 godzinach. Jako że zapowiedziałem na starcie, że traska jest 3-godzinna, powstał wtedy słynny wzór 2n+2 określający związek między czasem rzeczywistym a przewidywanym. Spanie w Brukseli odbywało się na poddaszu, na materacach – wszyscy razem, a dostawaliśmy się na to poddasze po sprytnie opuszczanych schodach – coś jak w domkach w Uściu Gorlickim ładnych parę lat później. Dzień był jednak na tyle długi, że sporo osób, w tym profesorowie, czyli Przemek i ja, zaległo na ławach jeszcze w trakcie wieczornych śpiewów i opowiadania suchych dowcipów. A jedną z suchych rozrywek, która jakoś zapadła mi w pamięć były zdjęcia à la łoś z porożem z dłoni. Trasa drugiego dnia została skrócona z powodu deszczu i tak nie zdobyliśmy Szczelińca Wielkiego. Tym razem.

Szef
Kobiety, herbata i śpiew
Skoro ziemia nie jest płaska, to boisko też nie powinno być