a

Szklarska Poręba 22-23 IX 2007

Rozwiń
Zwiń
listę uczestników
Legenda:
  • Koszulka Specjalna
  • Emeryt
  • Weteran
  • Nowy Emeryt
  • Nowy Weteran
  • Brak Wyróżnienia
  • Debiutant
  • Przemek Szczepaniak
  • Paweł Bogner
  • Jagoda Bogner (Suchecka)
  • Asia Huzar
  • Maciek Karabon
  • Adam Foiński
  • Piotr Wojtaś
  • Basia Adamczak
  • Dominik Wądrzyk
  • Bartek Piwowarski
  • Piotr Wojciechowski
  • Hania Loch
  • Konrad Królicki
  • Filip Jaskólski
  • Paula Siemek
  • Piotr Mydłowski
  • Piotr Proga
  • Ania Bomersbach
  • Ania Zięba
  • Igor Żuk
  • Andrzej Popłoński
  • Marysia Biardzka
  • Ania Gosiewska
  • Monika Matyjaszczyk
  • Sonia Krajewska
  • Agata Zajączkowska
  • Kamila Bujak
  • Agata Bednarska
Pokaż
Schowaj
trasę wyjazdu
Sobieszów
Chatka AKT
Rumcajs
Wysoki Kamień
Szklarska Poręba
Autor: Szef

W porównaniu do poprzedniego wyjazdu można powiedzieć, że niesamowicie wzrósł stopień zróżnicowania grupy, przy czym doszli nie tylko uczniowie świeżych klas pierwszych, ale też nieco uczniów starszych od jeżdżącego w roku poprzednim rocznika 1990. Ekipa była jednak nadal mocno matmatowa, bowiem na 27 uczestników tylko 3 było z innej klasy – padło na mat-fiz.

Żeby się tylko nie poślizgnęli na ociekającym z nich testosteronie
Oto debiutanci. Właśnie wyrażają radość i satysfakcję nie wiedząc, że do obiadu jeszcze daleko

Trasa niesamowicie malownicza – z Sobieszowa przez Chojnik do Chatki AKT na Hutniczym Grzbiecie. Na miejscu najpierw musieliśmy obudzić chatara – który odsypiał ciężką noc (była godzina 14). Mam do chatki (zwanej w naszym rodzinnym slangu Chatką Dzikiego, od ksywy dawnego chatara) wielki sentyment, więc rozważałem nawet odpuszczenie wędrówki do Szklarskiej Poręby do zamówionego noclegu w Chacie Rumcajsa, ale jednak widziałem, że część ekipy, zwłaszcza żeńsk,a nie jest jeszcze gotowa na takie przygody. Nie chodziło chyba jednak o brak bieżącej wody, prądu czy własnych łóżek, a raczej o osobę samego chatara, który wyspawszy się do tego popołudnia tryskał humorem nie najwyższych lotów i dziewczęta się go zwyczajnie bały. Trasa przed nami była jeszcze dość długa, choć niewymagająca. Koniec końców doszliśmy do Rumcajsa grubo po zmroku – pani kierowniczka spisała już nas na straty i była zdziwiona naszym przyjściem. Nie wiem czy to był debiut klasycznej potrawy – makaronu z dobrym sosem, ale pamiętam, że obiad gotował się długo, mimo że pomagali nawet chłopcy. Zasnąłem gdzieś na korytarzu w oczekiwaniu na strawę, ale na szczęście obudzono mnie – zapewne koło północy. Jak to zwykle bywa, po ciężkim pierwszym dniu i prześpiewanej, a nieprzespanej nocy trasa niedzielna była raczej nie dzielna, co oznaczało raptem wejście na Wysoki Kamień, z którego w zasadzie można by dorzucić do Rumcajsa mokrym beretem. Niektórzy zresztą nawet na to się nie zdecydowali przedkładając nad spacer przy cudownej wręcz pogodzie moczenie nóg w przychatkowym stawiku. Na skałach na Wysokim Kamieniu, na którym nie było jeszcze w ogóle śladów zbudowanego w kolejnych latach schroniska, Zając (ale ta starsza) grała na gitarce, a my pyknęliśmy sobie twardzielskie zdjęcia na tle Karkonoszy. Całą drogę powrotną graliśmy w mafię, niech sobie młodzi czytelnicy nie myślą, że mafia w autobusie to ich wymysł.

Szef
Na ławeczce w stanie surowym
Monika i Sonia po pierwszych ze swoich bardzo wielu kilometrów w TKT. Najczęściej razem.